Z ŻYCIA PARAFII PĄCZEWO
25 marca świętowaliśmy odpust parafialny Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Na mszach św. homilię głosił ojciec Zbigniew Kotliński. Na wieczornej mszy św. razem z licznie przybyłymi parafianami modlili sie księża z dekanatu skórzeckiego. Oczywiście nie obyło sie bez kramów z cukierkami odpustowymi oraz z literaturą katolicką.

***

28 marca w Niedzielę Palmową na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy ks. proboszcz Ireneusz Nowak poświęcił przyniesione do kościoła palmy. W parafii Pączewo łączymy tę tradycję z wielkopostną jałmużną. Po raz kolejny dzieci i młodzież z Koła Misyjnego w Pączewie przygotowały palmy i ozdoby wielkanocne, w które można było zaopatrzyć się przed mszami św. Wolne datki przeznaczono na misje św. Ponieważ o liście palm u nas trudno, to w bukietach zrobionych przez dzieci zastąpiono je gałązkami bukszpanu i baziami.

***

Przy okazji niedawnego pobytu ojca Zbigniewa Kotlińskiego w parafii Pączewo - owego misjonarza znanego na półkuli północnej, południowej, wschodniej i zachodniej - spytaliśmy go o Wielkanoc w krajach misyjnych, w których pracował.

- W Ameryce Południowej na początku pracowałem w górzystej boliwijskiej parafii Tupisa, na wysokości 3000 m n.p.m. Jest w niej kilkadziesiąt kościołów rozsianych na powierzchni 30tys. km kw. Najdalsza kaplica jest odległa 450km od Tupisy. Przebywa się ją przez 3 dni dżipem. Szlak wiedzie polną drogą, korytem wyschniętej rzeki, strumykiem... Ludzie w tym odległym miejscu otaczają ogromnym kultem Pana Jezusa Cierpiącego. Pryncypalną uroczystością w Wielkim Tygodniu jest pogrzeb Pana Jezusa Zmarłego, w którym uczestniczą całe okoliczne miasta i wioski. Po Drodze Krzyżowej, po ceremoniach liturgicznych Wielkiego Tygodnia na ulicę wychodzi procesja z figurą Zmarłego Pana Jezusa. Niosą ją do grobu. To takie pokazanie ich wiary i wdzięczności Panu Jezusowi za odkupienie.
Innej rzeczy wartej podkreślenia moglibyśmy nauczyć się w Polsce. Otóż w Ameryce Południowej w Wielką Sobotę odprawiana jest Msza Św. zwana Glorią - "na chwałę". Na tę mszę kościoły, kaplice zapełniają się. Z każdego domu przynajmniej jedna osoba przychodzi do świątyni przynosząc intencje modlitewne. Ale jakież to intencje! Uwielbienie Trójcy Św. za dzieło odkupienia; podziękowanie Bogu Ojcu, że posłał nam Syna Bożego jako Odkupiciela; podziękowanie za Ducha Świętego, który sprawił, że Syn Boży stał się człowiekiem; podziękowanie Matce Bożej, że uczestniczyła w śmierci Pana Jezusa, jest współodkupicielką; podziękowanie za otrzymanie chrztu św.; za przynależność do Kościoła prawdziwego, Chrystusowego. Takie intencje nie są znane tutaj w Polsce... Na tych Mszach Św. jest pełniutko ludzi, kościoły są można rzec "nabite".

- A na Wschodzie?

- Tam wspólnoty są małe. Wielki Tydzień czy Boże Narodzenie to zwykłe dni pracy. Warto jednak zauważyć coś innego. Małe wspólnoty, choćby ta w Pietropawłowsku w Kazachstanie - są otwarte na słowo kapłana. Kiedy spotykaliśmy się na modlitwie w niewielkim gronie na moją prośbę wszyscy zbierali się wokół ołtarza, nie stali rozproszeni po kątach. Jesteśmy wszak jedną rodziną dzieci Bożych. Niech nikt stoi pod ścianą czy w kątach! Poza tym spowiadaliśmy wiernych co niedzielę, aby wszyscy uczestniczący we mszach przyjmowali Ciało Chrystusa, żeby nikt z tej wspólnoty przy ołtarzu nie był wykluczony. Tak. W tych małych wspólnotach ludzie są otwarci na słowo kapłana. W Polsce ksiądz może zapraszać, a człowiek czasami niestety nie czuje łączności z mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa - Kościołem.

Barbara Dembek-Bochniak




Tygodnik Parafialny; nr 14 (990); 04.04.2010